sobota, 27 lutego 2016

Lepsze czasy dla Polski, dzięki Gianni Infantino

Prezes PZPN Zbigniew Boniek, który brał udział w piątkowych wyborach prezydenta FIFA w Zurychu, powiedział PAP, że zwycięstwo Gianniego Infantino to dla Polski bardzo dobra informacja. - Jestem szczęśliwy. Wygrał nasz dobry przyjaciel - podkreślił.


- Zwyciężył futbol. Na pewno FIFA zmieni swój wizerunek. Infantino dba o mocnych i słabych, jego zwycięstwo jest najlepszym wyjściem - powiedział Boniek, który jako szef PZPN oddał głos na 45-letniego Szwajcara włoskiego pochodzenia.

Jak dodał, kibice polskiego futbolu mogą mieć teraz powody do radości.
- Dla Polski to bardzo dobre wyjście. Infantino jest naszym dobrym przyjacielem. Realizujemy w polskim futbolu różne projekty, przy tym prezydencie mamy wiele szans. Jestem szczęśliwy z powodu jego zwycięstwa. Jak wyglądają moje kontakty z nowym szefem FIFA? Znamy się mniej więcej od siedmiu-ośmiu lat. Jest moim dobrym kolegą, tak bym określił. Już pogratulowałem mu zwycięstwa, mieliśmy również okazję rozmawiać w trakcie drugiej tury wyborów w Zurychu - zaznaczył.

Prezes PZPN przypomniał sytuację, do jakiej doszło podczas jednej z ceremonii losowania Ligi Europy w poprzednim sezonie (finał rozgrywek odbył się w Warszawie): - Infantino powiedział wówczas z uśmiechem, że finał zostanie rozegrany na stadionie imienia... Zbigniewa Bońka w Warszawie.

W piątek Infantino otrzymał w drugiej turze 115 z 207 głosów, a zatem więcej niż 50 procent. Zastąpi zawieszonego na sześć lat rodaka Josepha Blattera.

Dotychczasowy sekretarz generalny Europejskiej Unii Piłkarskiej pokonał w głosowaniu szefa Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC) szejka Salmana Bin Ebrahima Al-Khalifę - 88 głosów, jordańskiego księcia Alego Bin Al-Husseina - cztery, a także byłego zastępcę sekretarza generalnego FIFA Francuza Jerome'a Champagne'a - zero. Tuż przed rozpoczęciem pierwszej tury wycofał się biznesmen i polityk Tokyo Sexwale z RPA.

W pierwszej turze, gdy wymagana była większość 2/3 głosów, najwięcej głosów otrzymał Infantino - 88. Szejk Salman miał 85, Al-Hussein - 27, a Champagne - siedem.

- Już pierwsza tura wskazywała, że wybory może wygrać Infantino. Ten, kto wygrywa pierwszą turę, często zwycięża również na koniec. Poza tym zdawaliśmy sobie sprawę, znając sytuację w środowisku piłkarskim, że głosy oddane na księcia Alego nie przejdą w drugiej turze na Al-Khalifę - zaznaczył Boniek.

Jeszcze kilka miesięcy nic nie wskazywało na to, że Infantino będzie kandydatem na prezydenta FIFA. Szwajcar zgłosił się do wyborów po zawieszeniu przez Komisję Etyki FIFA Michela Platiniego.

- Zobaczymy, co dalej z Michelem. Nie skończyła się jego procedura odwoławcza. Gdyby Francuz startował w Zurychu, pewnie on byłby teraz prezydentem - powiedział prezes PZPN.

W piątkowe przedpołudnie delegaci na kongres FIFA opowiedzieli się za przyjęciem reform, mających na celu skuteczniejszą walkę z korupcją. Zmiany w statucie przewidują m.in. lepszy rozdział władzy, większą transparentność jej działań, wzmożone kontrole finansów i etyki działaczy. Ponadto ustalono limit najwyżej trzech kadencji (maksymalnie 12 lat) prezydenta oraz członków Komitetu Wykonawczego.


- Za dwanaście lat wszyscy będą płakać, że Infantino kończy swoje urzędowanie jako prezydent FIFA. On dba o wszystkich, nie kieruje się pieniędzmi ani czyimś interesem. Dzisiaj naprawdę dokonano najlepszego wyboru - zakończył Zbigniew Boniek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz