O tym, że Real Madryt jest zainteresowany pozyskaniem kapitana reprezentacji Polski, Roberta Lewandowskiego, wiemy od dawna. Dziś internetowy serwis gazety „Marca”, powołując się na brytyjski dziennik „The Guardian”, donosi jednak, że „Królewscy” właśnie złożyli ofertę kupna „Lewego”. Na stole leżą kosmiczne pieniądze – 98 milionów euro! Podobno Real chce zrealizować transfer jeszcze w styczniu!
Czwarty piłkarz świata 2015 roku w plebiscycie FIFA i „France Football” stał się niezwykle łakomym kąskiem transferowym. Nie ma co jednak dziwić. Tak często, jak Lewandowski trafia do siatki, tak często w prasie pojawiają się dla niego kolejne oferty transferowe.
Polak zapewniał latem, że „świetnie czuje się w Monachium i ma z Bayernem cele do zrealizowania”, ale w przeszłości zdradził, że marzy o grze w Realu. O ile dotychczas media donosiły o zainteresowaniu madryckiego klubu Robertem, teraz brytyjski dziennik „The Guardian” krzyczy o konkretach. Podobno „Królewscy” złożyli już Bayernowi oficjalną propozycję, która opiewa na kosmiczną kwotę 98 milionów euro.
Wydawało się, że temat transferu do Madrytu upadnie po tym, jak FIFA nałożyła na Real zakaz zakupów, który miałby obowiązywać przez dwa okienka transferowe, licząc od najbliższego – letniego. „Królewscy” odwołują się od nieprawomocnego jeszcze wyroku, ale „Marca” donosi, że mają przygotowane wielkie pieniądze na wzmocnienia już teraz. Okienka transferowe w Hiszpanii jest otwarte do 1 lutego. Pierwszym zakupem nowego Realu pod wodzą Zinedine'a Zidane'a miałby być Lewandowski. Pytanie tylko, czy Polaka skusi oferta „Królewskich”.
poniedziałek, 25 stycznia 2016
piątek, 22 stycznia 2016
Fernando Torres zostanie najlepiej opłacanym piłkarzem świata?
Zaskakujące stwierdzenie padło z ust menedżera Fernando Torresa, który przekonuje, że jego klient otrzymał ofertę, jaka może uczynić go najlepiej zarabiającym piłkarzem świata.
Torres jest obecnie wypożyczony z Chelsea do swojego macierzystego klubu Atletico Madryt. Na razie nie wiadomo, jaką decyzję podejmie trener Diego Simeone i czy zdecyduje się wykupić wychowanka. "El Nino" rozpoczynał karierę w stolicy, gdzie grał w latach 2001-2007, skąd odszedł do Liverpoolu, a stamtąd trafił do Chelsea.
Torres jest obecnie wypożyczony z Chelsea do swojego macierzystego klubu Atletico Madryt. Na razie nie wiadomo, jaką decyzję podejmie trener Diego Simeone i czy zdecyduje się wykupić wychowanka. "El Nino" rozpoczynał karierę w stolicy, gdzie grał w latach 2001-2007, skąd odszedł do Liverpoolu, a stamtąd trafił do Chelsea.
- Fernando i Simeone muszą usiąść i o tym porozmawiać - Jose Antonio Marin przyznał w rozmowie z "The Sun". - Kibice w Madrycie nie chcą, by Torresowi cały czas mówiono "nie". On ma ofertę, która sprawi, że zostałby najlepiej opłacanym piłkarzem świata. Są pewne niuanse, wszystko zależy od woli klubu - dodał.
Torres od momentu odejścia z Liverpoolu nie przypomina napastnika z początku kariery. W Chelsea strzelił tylko 20 goli na 110 meczów, podczas gdy w poprzednich dwóch klubach zdobył łącznie 316 bramek.
- Moje wrażenie jest takie, że trzeba to rozwiązać nie z Gilem Marinem (prezydentem) czy z Andrea Bertą (dyrektor techniczny), tylko pomiędzy Torresem a Simeone, którzy są przyjaciółmi. On musi powiedzieć Torresowi "liczę na ciebie" albo "nie liczę na ciebie". Kibice chcą, żeby podpisano z nim kontrakt i nie można tego pominąć - dodał agent.
czwartek, 14 stycznia 2016
Primera Division. Real Madryt i Atletico Madryt z zakazami transferowymi
Real Madryt i Atletico Madryt dostały od FIFA zakaz rejestracji nowych piłkarzy przez najbliższe dwa okienka transferowe. Kara nie obowiązuje jednak w tym oknie, więc oba kluby mogą do końca stycznia normalnie przeprowadzać transfery.
To kara za nieprawidłowości przy ściąganiu małoletnich piłkarzy spoza Unii Europejskiej. Wcześniej podobnie ukarano FC Barcelonę, która nie mogła rejestrować nowych zawodników przez dwa okna transferowe.
To kara za nieprawidłowości przy ściąganiu małoletnich piłkarzy spoza Unii Europejskiej. Wcześniej podobnie ukarano FC Barcelonę, która nie mogła rejestrować nowych zawodników przez dwa okna transferowe.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Hamalainen w Warszawie!
legia.com: Kasper, jak czujesz się jako nowy zawodnik Legii?
Kasper Hamalainen: Legia Warszawa to wielki klub, co do którego mam pewność w jakim kierunku chce podążać. Najpierw mistrzostwo Polski, potem Liga Mistrzów. To jest całkowicie zgodne z moimi planami, więc jestem pewien, że mogę pomóc klubowi osiągnąć te cele. To dla mnie doskonała okazja, by dać drużynie coś od siebie.
Jak odbierasz to, co się w tej chwili wokół Ciebie dzieje? Zdenerwowany?
Podekscytowany! Rozumiem doskonale w jakim transferze biorę udział - to zawsze duża rzecz, kiedy do Legii dołącza zawodnik z przeszłością w Lechu. Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że przydarzy się to i mnie.
Jak więc do tego doszło?
W futbolu sprawy często toczą się bardzo szybko. Mój poprzedni kontrakt skończył się i nagle okazało się, że Legia jest jedynym klubem, który oferuje mi dokładnie takie warunki, jakich oczekiwałem – nie tylko jeśli chodzi o finanse, ale także długość kontraktu. Bardzo spodobało mi się takie podejście i im dłużej o tym myślałem, tym bardziej byłem przekonany do przyjęcia oferty Legii.
Czego Ty sam spodziewasz się po tak spektakularnym transferze?
Jestem profesjonalnym piłkarzem. Mam nadzieję, że trener i koledzy powitają mnie tak, jak każdego nowego zawodnika w drużynie. Dam z siebie wszystko, by wywalczyć sobie miejsce w zespole. W profesjonalnej piłce to nic nadzwyczajnego - nowy zawodnik w nowej drużynie. Rozumiem całą otoczkę tego transferu, ale to tylko mnie dodatkowo motywuje.
Jak sądzisz - jak przyjmą Cię kibice Legii?
Wiem, że są niezwykle żywiołowi i tworzą doskonała atmosferę. Miałem to szczęście, że czy w Szwecji czy w Polsce zawsze grałem w wymagających warunkach, więc na pewno sobie poradzę. Doping, śpiewy, tańce na trybunach - to bardzo dobrze na mnie wpływa. Mój profesjonalizm polega również na tym, że nigdy nie okazałem braku szacunku jakiemukolwiek klubowi czy jego kibicom, zawsze wolałem zdobywać uznanie, dając z siebie wszystko na boisku.
Jakie wrażenie zrobiła na Tobie Warszawa?
Nie miałem jeszcze okazji dobrze poznać miasta, mam nadzieję nadrobić to po powrocie ze zgrupowań na Malcie. Na razie byłem w Muzeum Powstania Warszawskiego i ta wizyta chyba najwięcej powiedziała mi o mieście i jego mieszkańcach.
źródło: legia.com
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Zidane trenerem Realu Madryt !!!
Florentino Perez na specjalnie zarządzonej konferencji oznajmił, że obowiązki trenera pierwszej ekipy przestał pełnić Rafa Benitez, a jego miejsce zajął Zinedine Zidane.
Pierwsza konferencja Zizou, na której będzie mógł odpowiadać na pytania dziennikarzy, odbędzie się po jutrzejszym treningu.
Nie pojawił się za to Rafa Benitez, który zakończył swoją przygodę z Królewskimi po 25 spotkaniach, w których zanotował 3 porażki, 5 remisów oraz 17 zwycięstw. Bilans bramek jego ekipy to 69-22.
Co do następcy na pozycji szkoleniowca Castilli, to wydaje się, że tę przejmie dyrektor szkółki, Victor Fernandez.
PRZEMOWA
Florentino:
Dobry wieczór. Dziękuję wszystkim za przybycie. Chciałbym zakomunikować trudną decyzję. Kontrakt z Rafą Benítezem zostanie rozwiązany. Chcę podziękować Rafie Benítezowi za jego poświęcenie w Realu Madryt. Postanowiliśmy również, że Zidane zostanie trenerem pierwszej drużyny. To jest Twój stadion, Twój klub, masz nasze pełne zaufanie, Real Madryt zawsze będzie po Twojej stronie. Od tej chwili jesteś trenerem Realu Madryt. Dla Ciebie słowo “niemożliwe” nie istnieje.
Zinedine Zidane:
Chcę podziękować za możliwość trenowania najlepszego klubu na świecie. Zrobię wszystko, co możliwe, i myślę, że wszystko będzie dobrze. Postaramy się zdobyć trofea na koniec sezonu. Od jutra będę z zespołem i będziemy wszyscy razem pracować. Dam z siebie wszystko, co mam w sercu, aby wszystko było dobrze. Jestem teraz bardziej podekscytowany, niż kiedy przyjechałem tutaj jako piłkarz.
niedziela, 3 stycznia 2016
Maciej Gostomski wybrał grę w Glasgow Rangers
Były bramkarz Lecha Poznań Maciej Gostomski zdecydował się podpisać półroczny kontrakt z Glasgow Rangers, o czym poinformował w krótkiej rozmowie ze szkockim dziennikiem "Daily Record". 27-letni golkiper podkreślił, że miał również inne oferty, ale wybrał grę w zespole z Ibrox Stadium.
Gostomski miał wolną rękę w poszukiwaniu klubu, gdyż wraz z początkiem 2016 roku wygasła jego umowa z Lechem Poznań. Kolejorz chciał przedłużyć kontrakt z bramkarzem, jednak oferta nie została zaakceptowana. Od teraz zawodnik będzie reprezentował barwy występującego w Championship Glasgow Rangers. Klub od dłuższego czasu prowadził rozmowy z golkiperem i ostatecznie zdołał go przekonać, do gry i rywalizacji na zapleczu szkockiej Premier League. Jeszcze w niedzielę Polak ma złożyć podpis pod półroczną umową.
Gostomski miał wolną rękę w poszukiwaniu klubu, gdyż wraz z początkiem 2016 roku wygasła jego umowa z Lechem Poznań. Kolejorz chciał przedłużyć kontrakt z bramkarzem, jednak oferta nie została zaakceptowana. Od teraz zawodnik będzie reprezentował barwy występującego w Championship Glasgow Rangers. Klub od dłuższego czasu prowadził rozmowy z golkiperem i ostatecznie zdołał go przekonać, do gry i rywalizacji na zapleczu szkockiej Premier League. Jeszcze w niedzielę Polak ma złożyć podpis pod półroczną umową.
- Jestem zachwycony, że tu trafiłem. Miałem inne opcje, ale gra w takim klubie to dla mnie wielka szansa i sądzę, że z moim doświadczeniem będę w stanie pomóc Rangers - powiedział Gostomski dziennikowi "Daily Record".
- To wielki klub ze wspaniałą historią i chcę być jego częścią. Wiem, że w zespole są dobrzy bramkarze, ale chcę grać i walczyć o miejsce w podstawowej jedenastce - dodał.
Po 19. kolejkach Championship Rangersi prowadzą w tabeli z dorobkiem 47 punktów. Podopieczni Marka Warburtona o trzy "oczka" wyprzedzają Falkirk, a mają do rozegrania jeden mecz więcej. Zespół jest na najlepszej drodze, by po karnej degradacji spowodowanej problemami finansowymi wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej w Szkocji.
czwartek, 31 grudnia 2015
Lech i Legia nieźle zarobiły za start
Za wyniki sportowe w europejskich pucharach Legia Warszawa dostała 3 mln 310 tys. euro, a Lech Poznań - 3 mln 950 tys. euro. Zważając na brak awansu do fazy pucharowej to niezły wynik polskich ekip - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".
Olśniewających wyników w Europie polskich drużyn nie było, ale jest za to całkiem przyzwoita kasa, która co jakiś czas zasila klubowe konto. Na początku stycznia Lech i Legia znowu podreperują nieco budżet, bo mistrz Polski dostanie 490 tys. euro. a Legia 730 tys. euro za start w tegorocznej edycji europejskich pucharów. Wystarczyło awansować do fazy grupowej Ligi Europy, by przenieść się w zupełnie inną finansową rzeczywistość. Niby nie są to gigantyczne kwoty, ale na pewno wystarczyłyby, aby w zimowym okienku zatrudnić przynajmniej jednego solidnego piłkarza. No i najważniejsze: to tylko deser, bo wcześniej polskie drużyny zapracowały na znacznie większy zastrzyk finansowy z UEFA. Za wyniki sportowe w europejskich pucharach Legia dostała 3 mln 310 tys. euro, a Lech - 3 mln 950 tys. euro.
Olśniewających wyników w Europie polskich drużyn nie było, ale jest za to całkiem przyzwoita kasa, która co jakiś czas zasila klubowe konto. Na początku stycznia Lech i Legia znowu podreperują nieco budżet, bo mistrz Polski dostanie 490 tys. euro. a Legia 730 tys. euro za start w tegorocznej edycji europejskich pucharów. Wystarczyło awansować do fazy grupowej Ligi Europy, by przenieść się w zupełnie inną finansową rzeczywistość. Niby nie są to gigantyczne kwoty, ale na pewno wystarczyłyby, aby w zimowym okienku zatrudnić przynajmniej jednego solidnego piłkarza. No i najważniejsze: to tylko deser, bo wcześniej polskie drużyny zapracowały na znacznie większy zastrzyk finansowy z UEFA. Za wyniki sportowe w europejskich pucharach Legia dostała 3 mln 310 tys. euro, a Lech - 3 mln 950 tys. euro.
Tylko marzenia
Sam awans do fazy grupowej Ligi Europy wyceniony był na 2,4 ml euro, ale to malutka suma w porównaniu z tym, ile można było dostać za awans do Ligi Mistrzów - 12 mln euro. W fazie grupowej LE każda wygrana była wyceniana na 360 tys. euro, a remis na trzy razy mniej. Wyjście z grupy wyceniono na pół miliona euro (w LM na 5,5 miliona!). Te pieniądze miał przed oczami trener Jan Urban, gdy przed ostatnim spotkaniem z Basel (0:1), kiedy była jeszcze szansa na awans, podkreślał, że gra w 1/16 finału Ligi Europy może spowodować, iż znajdą się pieniądze na ciekawy, zimowy transfer. Miał rację - wygra ze Szwajcarami plus awans sprawiłby, że Lech dostałby ekstra 860 tys. euro. Z taką kwotą na polskim rynku transferowym można już nieźle poszaleć. Skończyło się na marzeniach.
Im wyżej, tym więcej
Natomiast kwoty, które lada chwila trafią do Lecha (490 tys. euro ) i Legii (730 tys. euro), to zapłata za prawa marketingowe. Przy okazji meczów w europejskich pucharach kluby oddają europejskiej federacji powierzchnię reklamową wokół boisk, zostawiając sobie np. prawa do eksponowania reklam swoich klientów na strojach zawodników (choć też w zakreślonych granicach). W zamian za to kluby dostają finansową rekompensatę. Im wyżej klasyfikowany klub w rankingu, tym większa suma, dlatego więcej pieniędzy z tej puli dostanie Legia, choć to Lech jest mistrzem Polski.
Gest solidarności
Niezależnie od tego wszystkie polskie kluby ekstraklasy (a więc także Lech i Legia) - w geście europejskiej solidarności - już wcześniej dostały z UEFA po 25 583 euro. To akurat najmniejszy kawałek finansowego tortu, którym jednak też nikt nie zamierza gardzić. Z tej puli UEFA przekazuje Polsce 410 tys. euro, ale są kraje, gdzie ta kwota jest nieporównywalnie wyższa, bo wszystko zależy od jakości sportowej i marketingowej. Dla porównania: włoska liga dostanie z tego tytułu aż 14 mln euro, a hiszpańska - 11,7 mln euro! W "naszej" grupie, w której wypłaty są poniżej 1 mln euro jesteśmy na siódmym miejscu - za Danią, Szkocją, Rumunią, Norwegią, Austrią i Słowacją. Przed rokiem nasza liga dostała więcej - wypadało po 37 tysięcy euro na klub.
Zarobki polskich klubów w Europie w sezonie 2015/2016:
- Lech Poznań – 4 mln 440 tys. euro
- Legia Warszawa – 4 mln 40 tys. euro
- Jagiellonia Białystok – 410 tys. euro
- Śląsk Wrocław – 410 tys. euro
Polskie kluby nie tylko zarabiają na grze w europejskich pucharach. Płacą też kary - za zachowanie kibiców, którzy łamią przepisy, używając pirotechniki, wznosząc zakazane hasła i eksponując zabronione transparenty. Z tego tytułu Lech Poznań tylko w tym sezonie do kasy UEFA musiał przekazać 560 tys. złotych. Kilkaset tysięcy musiała zapłacić Legia, której kibice przekraczali zakazy w meczach z FC Midtjylland i SSC Napoli. Regularnie kary dostawał Śląsk - w sumie 200 tysięcy złotych - i w tym znaczeniu uniknął większych kosztów, po odpadł już w II rundzie. Natomiast ani złotówki nie zapłaciła Jagiellonia. Jej kibice nie dali takich powodów.
Specjalnie dla nas Cezary Kulesza, prezes Jagiellonii Białystok: Gra w europejskich pucharach zawsze jest opłacalna, nawet wtedy, gdy odpada się już kwalifikacjach. Nie mówię tu o samej premii przekazywanej z UEFA, bo to jest kwestia rzeczywiście dyskusyjna. Jeśli dostanie się za pierwszą czy drugą rundę kilkaset tysięcy euro, to można się zastanawiać, ile trzeba było wydać, by w tej Europie w ogóle zagrać. Ale przecież gra w pucharach jest najlepszą forma promocji i to w różnym znaczeniu, bo i dla klubu i dla samych piłkarzy, którzy mogą się pokazać na międzynarodowej arenie. Tego też oczekują sponsorzy - po to reklamują się poprzez klub, by pokazać się na różnych rynkach, występy drużyny w pucharach im to ułatwiają. Nie rozumiem, że ktoś może traktować mecze w Europie jako zło konieczne. To absurd. Na pewno nie myśli tak żaden prezes profesjonalnego klubu. Czasami słyszę, że na nadmiar grania narzekają trenerzy, ale mam wrażenie, że w ten sposób przygotowują sobie alibi na wypadek porażek. Tak na wszelki wypadek.
źródło: "Przegląd Sportowy"
Subskrybuj:
Posty (Atom)



